Trochę ślubnego akcentu

Trochę ślubnego akcentu
Udostępnij:
  •  
  •   
  •  

Małżonka póki co jest wyrozumiała dla mojej pasji, jeszcze, chociaż jak dziś wybyłem z domu o 4 i wróciłem o 19 to się dziwnie popatrzyła, mimo że się umówiliśmy, że w poniedziałek mam las, a dopiero we wtorek ruszamy do biura podróży wybrać jakiś cel podróży poślubnej :P
Dziś obrałem za cel ceglaki i szukanie ich nowych miejscówek, do których ewidentnie mam coś pecha – niby trafiam czasami na nowe jodłowe tereny, tak nie znajduję w nich ceglastych. Dziś na rozgrzewkę ruszyłem najpierw do mojego stałego stanowiska. Miało być szybko, a przesiedziałem w nim 5 i pół godziny. Po raz pierwszy wziąłem ze sobą statyw i miałem trochę zabawy, tym bardziej że ceglaków spotkałem dość sporo. Większość niestety była wyrośnięta i pojedzona, ale kilka przystojniaków się znalazło. Bez pazerniczenia – zabrałem ze sobą tylko te najmłodsze, najzgrabniejsze osobniki.











Pognałem następnie zwiedzić wreszcie bardziej szczegółowo nowo odkryty duży las jodłowy. I faktycznie duży to las – zszedłem go mniej więcej naokoło, praktycznie cały czas jodły, 13 kilometrów i dopiero na sam koniec trafiłem na jedną rodzinkę ceglaków, z której większość była w stanie agonalnym. Były też 2 fajne maluchy.


 

Dużą radość sprawiło mi znalezienie dużego, zgrabnego koźlarza. Niestety nie potrafię jednoznacznie oznaczyć gatunku, w okolicy był totalny misz-masz pod względem gatunków drzew, m.in. brzozy, osiki, dęby, świerki.


W obu lasach trafiły się moje pierwsze tegoroczne podgrzybkowate.


Niestety generalnie poza powyższym wielka pustynia grzybowa, nielicznie pojawiające się inne gatunki.


 

Wciąż miałem mało, więc na szybko pojechałem jeszcze do Grotnik, gdzie mam jedyną swoją miejscówkę na borowiki usiatkowane, ale 3 rok z rzędu ten las jest tak wysuszony, że aż nieprzyjemnie się chodzi. Absolutny brak czegokolwiek w kilku obszarach. Bez jakiegoś deszczowego armagedonu chyba nie pojawię się w tym lesie, bo szkoda po prostu czasu.

Mój dzisiejszy zbiór.

Trochę ślubnego akcentu :P :D

Plus taki tam bonus.

 

Generalnie dziś zdałem sobie sprawę, jak w ostatnim czasie zbliżający się ślub i wesele siedziało mi w głowie, napędzało stresem ogromem przygotowań i tematów do ogarnięcia. Dziś w lesie poczułem niezwykły luz, relaks i łapałem się na tym, że nie myślę absolutnie o niczym :D Totalna lekkość chodzenia, bez najmniejszego poddenerwowania i pośpiechu, coś pięknego :D

Na koniec, jeśli dotrwaliście :P, mam jeszcze pytanie. Dziś po raz pierwszy wziąłem ze sobą zakupiony ze 2 miesiące temu mini-statyw na allegro. Szukałem czegoś małego i elastycznego, nie było zbyt dużego wyboru. Jak już statyw do mnie dotarł, pomyślałem „co za shit” i rzuciłem go w kąt. Dziś postanowiłem dać mu szansę i naprawdę coś zajebistego, pełna swoboda i prostota. Niestety wrażenie zostało zepsute tym, że … już go zniszczyłem :lol: Ukrychnęła mu się nóżka.

 

Stąd pytanie, czy ktoś z Was używa podobnego statywu? Lub może ma informację, gdzie można taki kupić, ale wykonany z solidniejszego materiału, nawet metalowego, zamiast jakiegoś taniego tworzywa. Wystarczył jeden dzień i już nie wyobrażam sobie kolejnych wypraw bez statywu. Będę wdzięczny za jakieś podpowiedzi, namiary, cokolwiek.

Krakus

Wyświetleń: 535


Udostępnij:
  •  
  •   
  •  

Dodaj komentarz