Pojawiły się śmiertelnie trujące muchomory zielonawe

Pojawiły się śmiertelnie trujące muchomory zielonawe
Udostępnij:
  •  
  •   
  •  

Wczoraj był ten „co drugi dzień”, kiedy idę do lasu. I co się okazuje? Niewiele trzeba, by – jak w talii kart – przetasowały się gatunki grzybów. Prawie nie ma już młodych koźlarzy grabowych a starszych owocników nawet nie ma sensu wyciągać ze ściółki, bo lokatorów w nich jak pasażerów w godzinach szczytu. Nie znaczy to jednak, że w „moim” lesie powstała jakaś czarna grzybowa dziura. O nie!
   
Pierwszy w tym roku borowik szlachetny ucieszył mnie bardzo. :tak: Drugi był tak pożarty przez śliniki, że nie było sensu w ogóle go wyrywać. Pieprzniki – jadalne [młodziutkie, zostały w lesie] i ametystowe.
   
   
Dobrze mają się gołąbki, szczególnie zielonawe. Po kilku latach podchodzenia do nich jak pies do jeża, wreszcie dokonałam :mniam: i muszę potwierdzić, że są bardzo smaczne. Oj, teraz już im nie przepuszczę. Idąc tropem jadalniaków – czubajki kanie.
  
Nadal sporo jest muchomorów – czerwieniejących [jeszcze nie zbieram] i dwa gatunki, którymi będę „truć grzyboznawców”.
   
Pojawiły się w śmiertelnie groźne muchomory zielonawe. 
  
Pod jednym z grabów odkryłam czernidłaczki [błyszczące?] w dużej ilości i inne grzybaski [czubajeczka i nn grzybki do cm „wzrostu” rosnące na pniu] i pieniążkówka głądkotrzonowa, której u mnie masa.
   
   
Nadrzewniaki:
   
 
I na koniec piękność, której szukałam od jakiegoś czasu: świecznica rozgałęziona. :jupi:
   
I jeszcze na koniec pytanko do Czytelników mojej relacji: jaki to grzybek?

Tyle na dzisiaj. :) Dziękuję za uwagę i pozdrawiam pewną Czytelniczkę z Krakowa. :papa: :papa:

Wyświetleń: 629


Udostępnij:
  •  
  •   
  •  

Dodaj komentarz


Suszarki do grzybów