Kombii atakuje…borowiki

Kombii atakuje…borowiki
Udostępnij:
  •  
  •   
  •  

Ja natomiast, zgodnie z zapowiedzią, wpełzłem niczym ślimak w Corsę i popędziłem na grzyby. Wróć, na borowiki.
Na miejscu lekki półmrok panował, ale sarenki i inne dziki pomykały radośnie. Opanowałem senność i rozpocząłem węszenie. W miejscu, gdzie byłem, wujek kolegi dzień wcześniej, natrzaskał wiadro prawdziwków, po inne grzyby nawet się nie schylał (sic!). Pomyślałem sobie: „Kombiii, trzeba mieć charakter, schylaj się tylko po borowiki”.
W tym ambitnym postanowieniu wytrwałem może 5 minut do czasu gdy zobaczyłem to:
Obrazek
Trzeba mnie było wtedy widzieć, jak się nie schylałem. Mało kilograma ściółki razem z tymi koźlarzami nie zapakowałem w koszyk.
Następnie pokazały się podgrzybki i koźlarze pomarańczowe (jeden z nogą jak podwędzana krakowska sucha) oraz kilka maślaków:
Obrazek Obrazek
Wszystko byłoby OK, ale rzeczonych, czy raczej wymarzonych prawdziwków ani widu, ani słychu. A przecież w nocy sam wyraźnie słyszałem, jak rosną :!: :x :lol:
Nazbierałem z pół koszyka grzybów ale niedosyt jednak pozostał. Stąd na zdjęciu mina z kategorii ” nie podchodź, chyba, że masz sześciopak”
Obrazek
Jutro pędzę ponownie na prawdziwki. Darz Grzybek!

Wyświetleń: 382


Udostępnij:
  •  
  •   
  •  

Dodaj komentarz