Historia jednego pochwiaka

Historia jednego pochwiaka

Ja w zasadzie poruszam się po swoim mieście a ostatnio mam fart na pochwiaki jedwabnikowe.
Chyba teraz jest na nie boom ;)
Niedawno dostałam cynk od znajomej, w godzinach wieczornych( było po 19.00), że jakiś biały grzyb rośnie u niej na osiedlu.
Ja mieszkam na innym osiedlu a tu wieczór, kropi deszcz, samochodu akurat nie ma, autobus za 30 minut ale takiej okazji nie mogłam przepuścić.
Ruszyłam pieszo na spotkanie z pochwiakiem i znajomą, która miała wyjść z parasolem bo ja swojego nie zabrałam a padało coraz mocniej. :)
Fatalne miejsce sobie wybrał. Tuż przy śmietniku, ruchliwej ulicy i sklepu monopolowego.
Drzewo rosło blisko muru ( nie mogłam robić ujęć ze wszystkich stron) padało i co jakiś czas ktoś się przemykał do monopolu ;)
Przynajmniej dużej uwagi na siebie nie zwracałam w takich warunkach ale jakość zdjęć nie jest powalająca. W innym miejscu na tym samym drzewie rósł drugi ale już stary i skapciały.Miałam aparat i komórkę i jakoś sobie poradziłam chociaż w głowie świtał mi pomysł, żeby odwiedzić go w lepszych warunkach atmosferycznych na następny dzień. Zbyt rzadki grzyb, żeby zmarnować taką okazję. ;) :)


 Pisałam, że byłam u niego wieczorem ale poszłam tam na drugi dzień do południa.

Warunki do fotografowania były gorsze bo ciągle ktoś właził do monopolu i się mną interesował :x
Zrobiłam więc szybko kilka fotek i filmik i poszłam coś załatwić w głąb osiedla.
Pochwiak na zdjęciach wyglądał gorzej, był w słabszej kondycji bo całą noc wtedy padało i opił się wody.
Wracając zauważyłam, że leży na betonie, widocznie ktoś nie wytrzymał, zauważył, że się tam kręcę i poczęstował go butem. :x
Wzięłam biedaka do domu, żeby go sfotografować i rozsypałam pod drzewem rosnącym pod balkonem, tak na wszelki wypadek. ;)
Niżej fotki i filmik z drugiego dnia:



 

Awatar użytkownika

Sensibility

 

Wyświetleń: 287

Sklep z materacami

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *