Grzybowe przebudzenie

Grzybowe przebudzenie

 

Zaraz po ósmej, żeby uniknąć upałów [sztuka się nie udała], śmignęłam do lasu. Na obrzeżu znalazłam drugą miejscówkę twardnicy bulwiastej. Było jej tyle, że w końcu [o dziwo!] przestałam robić zdjęcia. :D

   
   
   

W lesie jest taka susza, że każde stąpnięcie to szmery, szelesty, trzaski i w sumie wszystko, co mnie :x Ale coś jednak rośnie.

   
   
   
   

Po raz drugi znalazłam piestrzenice kasztanowate, tym razem zdecydowanie bardziej okazałe owocniki a zdziwiły mnie bardzo nowe ruliki nadrzewne, w dodatku w dwu miejscach. Raczej warunki nie sprzyjają śluzowcom, a tu taki zonk.
Na deser zostawiłam sobie miejscówkę smardzówki czeskiej. Niestety temperatura robi swoje. Pojawiły się może ze 3 nowe grzybaski a te znalezione poprzednio zaliczają zgon z gorąca. Naprawdę :pada: :deszcz: jest niezbędny.

   
   
   

I na koniec dzwonkówka wiosenna, niestety tylko dwa owocniki. Ale lepszy rydz niż rydzyk… :584: :hehe:

 

To ku pokrzepieniu serc trochę kwiecia. :papa: :papa:

   
   

Wyświetleń: 159

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *