Grzybobranie u Ewki w Krynicy.

Grzybobranie u Ewki w Krynicy.

Wyjazd do Krynicy zaplanowałem tydzień wcześniej. Do Ewki mieliśmy przyjechać po południu po odwiedzeniu lasów za Nowym Sączem i za Krynicą. Kiedy jechaliśmy rano w kierunku Nowego Sącza deszcz nie padał…

Już od Nowego Sącza zaczął padać intensywny deszcz. Gdy dojechałem na miejsce pierwszego miejsca grzybobrania deszcz padał na tyle mocno, że postanowiliśmy zostać w samochodzie do czasu aż przestanie… Na złość padał coraz mocniej… Po ponad godzinie nie wytrzymałem i musiałem sprawdzić co na tej „miejscówce” słychać. Kadanka została w samochodzie, a ja ubrany w gumowce i kurtkę przeciwdeszczową poszedłem do lasu. Zaraz na początku napotkałem masę młodych kurek… za chwilę na skraju drogi zobaczyłem piękne, młode borowiki usiatkowane.

   

Gdy już po 20 minutach byłem cały przemoczony mimo, że byłem pewny iż to nie koniec grzybowych miejscówek, wróciłem do samochodu… Trudno było robić zdjęcia gdy deszcz leje jak z cebra, dlatego tak mało zdjęć…
Zamiast jechać do kolejnej miejscówki za Krynicą pojechaliśmy do Ewki na kwaterę.

   
   

Po obiedzie kiedy deszcz już przestał padać udaliśmy się na krótki spacer po Krynicy.
Początkowo poszliśmy w stronę wyciągu narciarskiego

   
   
   

a potem postanowiliśmy udać się do Parku Zdrojowego.

   
   
   
   

W Parku Zdrojowym spotkaliśmy grzyby… malutkie kurki i widzieliśmy wyrwanego borowika ceglastoporego (widać ktoś uznał go za „szatana”). Przy wyjściu z parku na złamanym klonie zauważyłem piękne ucha bzowe.



  

W samym parku zastanowiła mnie tablica informacyjna, na której było napisane, że obok kaplicy rosną stare głogi a w rzeczywistości rosną dwa stare cisy… To taka krynicka dezinformacja ?

   
   
   
   
   
   

Po powrocie do domu Ewki długie rozmowy o grzybach i postanowienie, że o 7 rano wyruszamy na grzyby.
Ewka rano „odpaliła” swój ukochany samochód i podjechaliśmy pod las…
Chwilę chodziliśmy nie widząc żadnych grzybów, w pewnym momencie zauważyłem starego, olbrzymiego borowika usiatkowanego,

radość była wielka, bo to oznaczało, że jednak grzyby rosną. Był niestety cały zaczerwiony. Okazało się, że w tym miejscu rośnie wiele młodszych i nadających się do zebranie owocników.

   

Potem znajdowaliśmy inne jadalne i niejadalne grzyby, które z przyjemnością fotografowaliśmy.

   
   
   
   
 

Gdy mieliśmy kończyć już grzybobranie Ewka zdecydowała odwiedzić jeszcze jeden kawałek tego lasu… To był dobry pomysł bo zaraz przy ścieżce wypatrzyłem pięknego zdrowego borowika.

 
 

W dalszej części lasu spotkaliśmy kolejne borowiki usiatkowane a nawet kilka borowików szlachetnych.

   
 
   

Na koniec grzybobrania Ewka zawiozła nas do Czarnego Potoku pod wyciąg gondolowy. Wyjazd na górę zaplanowaliśmy innym razem…

   
 

To nasze zbiory.

Po południu trochę zmęczeni zrobiliśmy sobie krótką drzemkę i po 17 wyjechaliśmy do Krakowa – po ponad 2 godzinach byliśmy w domu. Podziękowanie dla Ewki za wspaniałą gościnę i pokazanie pięknych grzybowych miejsc.

Awatar użytkownika

Wyświetleń: 1498

Sklep z materacami

do “Grzybobranie u Ewki w Krynicy.”

  1. Arek napisał(a):

    żałosne.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *