Borowikowa monotonia Beskidu Wyspowego.

Borowikowa monotonia Beskidu Wyspowego.
Udostępnij:
  •  
  •   
  •  

Jadąc dzisiaj z Danusią na sobotnie grzybobranie, po cichu liczyłem na pierwszego tego roku borowika usiatkowanego… Mając na względzie, że jeśli znajdę jakiegoś siatkusia, to będzie to pojedynczy borowik, dlatego chcąc wracać z w miarę pełnym koszykiem, podjechałem tam, gdzie liczyłem na większą ilość borowików ceglastoporych.

Gdy dojeżdzaliśmy do ceglusiowego „zagłębia”, cieszył mnie fakt, że na drodze stały kałuże wody… W tym samym czasie w Krakowie nie spadła od 24 godzin kropla deszczu.
Wejście do lasu i Danusia znajduje pięknego dużego ceglastoporego. Chwilę szliśmy przez grzybową pustynię aż w pewnym momencie zaczęło się…




Kolejnego borowika ceglastoporego znowu wypatrzyła Danusia, tym razem ukryty był pod korzeniami, na krawędzi drogi leśnej.

Potem już szło zbieranie jak po maśle… koszyk szybko się zapełniał, nie tylko dużymi zdrowymi poćkami ale i takimi grzybowymi „bączkami”.

Po dwu godzinnym grzybobraniu stwierdziłem, że starczy nam tych poćków i wracamy, aby pojechać do lasu, gdzie być może będą usiatkowane.

Jeszcze pofotografowanie kwiatów , nielicznych grzybów nadrzewnych i śluzowców w drodze do samochodu.



Już po drodze okazywało się, że kałuż na drodze coraz mniej i gdy już dojechaliśmy do usiatkowanego lasu, było zupełnie sucho. Przejście przez las było tylko spacerkiem, bo w tak suchym lesie nic praktycznie nie było do znalezienia… Ten las czeka na deszcz, a my na kolejną wyprawę na grzyby…



Awatar użytkownika

Zenit

 

Wyświetleń: 1024


Udostępnij:
  •  
  •   
  •  

Dodaj komentarz