Wielkanocne Smardzowanie na Słowacji – II

Wielkanocne Smardzowanie na Słowacji – II

A więc dzisiaj z samego rana spotkaliśmy się z Zenitem który pokazał nam swoje smardzowe miejscówki na Słowacji ;) Niesamowite emocje,sporo nowych doświadczeń i smaków…. Po raz pierwszy spotkałam w naturze smardze stożkowate a w ogóle pierwszy raz w życiu smardzówki czeskie, czarki austriackie, kielonki błyszczące i piestrzenice olbrzymie…. zebraliśmy również ciemnobiałki które już zostały pożarte wraz z czarką i smardzami stożkowatymi, których miałam w koszyczku aż 5! :D
Ponieważ chodziłam za Zenitem i podglądałam co fotografuje to obiekty mam podobne… szczególnie te ciekawsze :P Ciekawa lekcja przyrody, piękne plenery i ciekawe grzybki …. Jeszcze raz bardzo dziękujemy za niezapomniany dzień, emocje i lekcję, którą mogliśmy odbyć w wesołym towarzystwie :)








Awatar użytkownika

Hittmance już dawno temu obiecałem wspólne smardzowanie. Gdy złożyło się tak że, Hittmanka z mężem spędzali Wielkanoc pod Babią Górą – realizacja wspólnego grzybobrania była łatwa do realizacji.
Umówiliśmy się że, ok godziny 6.00 zjawię się w pobliżu, gdzie byli zakwaterowani. Po godz 6.15 byłem na miejscu… okazało się że, współtowarzysze nie zrozumieli gdzie prosiłem, aby stali samochodem… No nic… po ktrótkiej „rozmowie” wyruszyliśmy  na moją pewną miejscówkę gdzie, na 100% liczyłem że, będą tam smardze… Smardze były ale przy temperaturze poniżej -2C, były zamarznięte… Pierwszego smardza znalazł mąż Hittmanki… :)





A to ja miałem pokazać im jak się szuka smardzy… No ale nie ważne jak się zaczyna, ważne jest jak się kończy :) Na tej miejscówce Hitmance też udało się znaleźć pierwszego swojego smardza.

Kolejnym planowanym etapem naszej wspólnej wyprawy było odwiedzenie jakieś dolinki na Słowacji. Wybór padł na jedną z moich ulubionych… co z tego jak nasze smardze przykrywała warstwa śniegu…

Trudno było aby nasze smardzowanie ograniczyło się do kilkudziesięciu smardzy znalezionych na pierwszej miejscówce, dlatego postanowiłem że, pojedziemy gdzieś dalej, gdzie prawdopodobnie jest cieplej i nie ma śniegu…
Pomysł był dobry bo ta miejscówka przywitała nas piestrzenicami olbrzymimi (pierwszą znalazła Hittmanka) i dużo ilością pięknych smardzówek czeskich.
Mieliśmy okazję pofotografować piękne kielonki błyszczące jak i inne grzyby nadrzewne.










Kilka zdjęć upamiętniających nasze wspólne smardzowanie i powrót do miejscowości, gdzie został samochód moich gości. Krótkie pożegnanie i powrót: ja do Krakowa a moi goście do Zabrza. W czasie smardzowania „umówiliśmy” się na jakiś jesienny wypad na grzyby, tym razem gdzieś w Beskid Wyspowy… Tak więc do zobaczenia…
Awatar użytkownika

Wyświetleń: 647

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *