Pomocnik leśnika a uwagi od „pomocnika grzybiarza”

Pomocnik leśnika a uwagi od „pomocnika grzybiarza”

Dwa tygodnie temu wraz z małżonką odkryłem ciekawy las niedaleko Krakowa w Nadleśnictwie Miechów. Gdy byłem tam pierwszy raz, zauważyłem że znajduje się w nim ciekawa trasa edukacyjna dla dzieci, o której dowiedziałem się więcej ze strony http://www.pomocniklesnika.pl/ . Gdy byłem pierwszy raz nie wiedziałem dokładnie gdzie można zaparkować samochód. Zaparkowałem wtedy przed wjazdem do lasu, przez który wiedzie leśna droga. Oczywiście, droga nie jest oznaczona czy można nią jeździć bo zgodnie z obowiązującymi przepisami powinna być tam informacja o tym, że można się nią poruszać.
Las spodobał mi się bardzo do tego stopnia, że postanowiłem pokazać go mojemu wnukowi któremu od dawna obiecywałem wyprawę do lasu. Wyprawa miała być na smardze na Słowację ale w związku z tym, że wiosna była i zimna, i nie przychylna samardzom, do wyprawy nie doszło… Dlatego na tą wycieczkę jedynie koszulka wnuka była wspomnieniem smardzowania do którego nie doszło.
   

Na tą wizytę przygotowałem się „profesjonalnie”, wydrukowałem ze strony pomocniklesnika.pl zeszyt dla wnuka i dla siebie ściągę dla przewodnika, którego ja sam zastępowałem.

W informacji na stronie doczytałem coś takiego co widać na zdjęciu

 

.

Gdy dojechałem we wskazane miejsce, przywitała mnie taka tabliczka.

Gdy byłem wcześniej w tym lesie zauważyłem miejsce, które wyglądało na nieduży leśny parking, dlatego zaparkowałem na nim samochód. W tym miejscu może napiszę moją prywatną opinię czym się różnią inne nadleśnictwa np: na Kaszubach, Mazurach od tych u nas w Małopolsce. Tam przy różnych ścieżkach edukacyjnych czy lasach, gdzie jeżdżą grzybiarze są parkingi leśne dobrze wyznaczone. Są nawet na tych parkingach specjalne stanowiska do parkowania rowerów, u nas są tylko szlabany i zupełny brak parkingu jak w tym przypadku. Narażając się na mandat, zaparkowałem samochód nie przeszkadzając nikomu na „dzikim parkingu” bo wg. informacji ze strony pomocniklesnika.pl pisano, że 800 m jechać drogą leśną do początku wyznaczonej trasy.
Po wyjściu z samochodu wnuk od razu wybiegł z samochodu w stronę zagajniczka, gdzie zauważył pełną reklamówkę… Reklamówka była pełna zepsutej kiełbasy a kawałek dalej dodatkowo leżało mnóstwo psującej się kiełbasy i jakieś ryby….

  

Jakoś mi tak przyszło do głowy, że to pewnie kiełbasę „utylizował” ktoś, kto po wyciecze robi ognisko dla dzieci…
No nic wróciliśmy na miejsce startu ścieżki i w drogę. Ścieżka dobrze oznakowana prowadziła ciekawą trasą, gdzie można było wykonywać kolejne zadania z zeszytu.

   
   

Oczywiście, wnuk to żywe srebro i chciał dodatkowo zobaczyć znajdującą się niedaleko ścieżki leśną ambonę.

   
 

Pokazywałem w czasie wędrówki ścieżką wnukowi i grzyby, i przy okazji tłumaczyłem wszystko co jest związane z pracą leśnika.

   
   
   
   
   
   
   
   

Gdy doszliśmy do ostatniego przystanku ścieżki, gdzie jest miejsce na ognisko i gdzie znajdują się różne edukacyjne tablice mogliśmy odpocząć.

   
   
   
  

W związku z tym, że jako grzyboznawcę bardzo interesują mnie grzyby, z uwagą zacząłem przyglądać się tablicy na temat grzybów, a dokładnie hub jakie rosną na drzewach. Jakież było moje zdziwienie gdy na 6 przedstawionych na tablicy hub aż 3 było źle opisanych.

To są te zdjęcia z błędnymi opisami:

   

Wytłumaczyłem wnukowi, że leśnicy często nie znają się na grzybach jadalnych, ale grzyby które niszą drzewa są im na 100% znane. Przecież na studiach zdobywają przede wszystkim wiedzę na temat grzybów nadrzewnych które je niszczą. Myślę że na otwarciu tej ścieżki „edukacyjnej” nie był tylko nadleśniczy ale i inni leśnicy z dyrekcji… i co? nikt z nich nie rozróżnia hubiaka pospolitego od pniarka obrzeżonego ? Czy wrośniak różnobarwny jest choć minimalne podobny do lakownicy spłaszczonej? Myślę że leśnicy z tego nadleśnictwa potrzebują „pomocnika grzybiarza”. żeby pokazał im błędy które przekazują dzieciom…
Wychodząc już na drogę zauważyłem przed szlabanem oznaczonym jako rogatka parkujące samochody na poboczu drogi… znowu zero informacji, czy tu można parkować. Czy naprawdę, gdy wydaje się duże pieniądze na takie projekty nie warto pomyśleć o parkingu na samochody ? Czemu gdzie indziej traktuje się zmotoryzowanych po ludzku a u nas w Małopolsce jesteśmy intruzami? Kiedy się coś u nas zmieni ? Tym leśnikom, którzy chcą zobaczyć „lepszą Polskę” radzę odwiedzić np: Nadleśnictwo Osie lub inne nadleśnictwa Borów Tucholskich. Wnuk wypełni zeszyt „Pomocnika leśnika” ale wydaje mi się, że nie chcę aby odbierał nagrody od leśnika który nie rozpoznaje podstawowych hub.
Dziś rozmawiałem już telefonicznie z leśniczym leśnictwa Goszcza tego nadleśnictwa i myślę że nie wszystko jest on sam w stanie „naprawić” ale zainteresował się tematem i poczyni odpowiednie kroki w sprawie o której pisałem.
Na koniec chciałbym aby w tym pięknym lesie nie pojawiali się jeżdżący jak szaleni motocykliści i kładowcy i żeby choć widać było jedną informację że ścieżki leśną są do chodzenia a nie jeżdżenia motocyklami i kładami… Może tablice informujące ich o takim zakazie spowodują u nich jakieś „refleksje”… a gdy straż leśna ich złapie nie byli zdziwieni że robią coś zabronionego

.  

Ten las jest wspaniałym miejscem do odpoczynku i jak widać mój wnuk bardzo mile spędzał w nim czas. Las stosunkowo mało zaśmiecony i piękny…

   
   
   
   
   
   
   
   
   
   

Największe śmieci wnuk znalazł na skraju drogi ale z rozmowy z nadleśniczym to las prywatny… te wielkie opony od traktora nie są chyba doniczkami na kwiaty…

Myślę że za jakiś czas wrócę do tego lasu i zobaczę kiedyś parking na samochody a wszystkie edukacyjne tablice będą w pełni edukacyjne.

Wiesław Kamiński

Wyświetleń: 1005

Sklep z akcesoriami

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *