W Beskidzie Niskim po ostatnich ulewach

W Beskidzie Niskim po ostatnich ulewach

Dziś po raz trzeci od przyjazdu w Beskid Niski, wybrałam się do lasu. Ostatnie burze i ulewy dawały nadzieję, że będzie jeszcze lepiej niż poprzednio. Pierwsze rozczarowanie – nie ma kurek. Nie zawodzą natomiast koźlarze grabowe – są w różnym stadium – od wyrzynających się z podłoża maluchów po nadgryzionych zębem czasu [raczej zębem ślimora] starców.
   
   
Szukanie borowików usiatkowanuch dziś było szczególnie ryzykowne, bo górki śliskie jak i przy odrobinie pecha można zaparkować w rzece Ropie. Na szczęście nic takiego się nie dzieje, siatkusi tyle, co na otarcie łez. :cry:
   
 
Pojawia się coraz więcej różnorakich grzybków: gołąbki, podgrzybki złotawe, maślaki ziarniste, muchomory czerwieniejące, czubajki kanie i śliczne, filigranowe twardzioszki obrożowe. I inne. :)
   
   
 
Z nadrzewnych trafił mi się niszczyk liściastodrzewny
Trichaptum biforme – na czerwonej liście ze statusem R- rzadkie. I pospolity trzęsak pomarańczowożółty.
   
  
Pojawiły się śluzowce – śluzek krzaczkowaty i gronianka lśniąca [chyba].
   
Trzy godzinki minęły jak z bicza strzelił. Potem zaczęło się gorąco i trzeba było wracać. Dzisiaj tyle. :) :papa:

Wyświetleń: 740

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *