Jak Św. Piotr siał grzyby… (Legenda chrześcijańska)

Jak Św. Piotr siał grzyby… (Legenda chrześcijańska)
Udostępnij:
  •  
  •  
  •  

Dziś 29 czerwca,  święto „związane” z naszą grzybową pasją…
Co prawda większość z grzybiarzy wybiera się na grzyby po tym święcie… ale my wiemy, że rosną już od kwietnia i maja…
Zapraszam do zapoznania się z legendą, a po legendzie z pewnymi obserwacjami naszego klubowicza Bobika;

Jak Św. Piotr siał grzyby… (Legenda chrześcijańska)

Było to owego czasu, gdy jeszcze Pan Jezus chodził po niskości tej ziemi.
Szedł sobie raz Pan Jezus ze świętym Piotrem tym szerokim gościńcem od Limanowej ku Porębie, a było to ku końcowi czerwca, gdy ludzie po lakach koszą siano.
Przysiedli dla odpoczynku na polnym kamieniu. Pobok nich pod wierzbą przydrożną leżał kosiarz. Odpoczywał w chłodnym cieniu, a dobywszy z węzełka kawał chleba i sera – pożywał go. Ujrzał to święty Piotr i powiada do Pana Jezusa:
– Panie, godzi się to chleb pożywać leżący? Widzi mi się, że ten człowiek grzeszy.
A Pan Jezus na to:
– Weź kosę i przez ten czas, co chłop odpoczywa, koś za niego trawę.
Ano, nie ma rady, święty Piotr choć postękując wziął kosę i zaczął trawę kosić. A trawy była gęszczyna, że trudno ją było kosą przejąć.
Położył jeden pokos od rowu do rowu i przystanął. Pot rękawem ociera, a ku Panu Jezusowi spoziera.
– Koś dalej! – rzekł Pan Jezus.
Nawrócił święty Piotr i drugi pokos kładzie. A że słońce okrutnie prażyło, to nim do połowy drugiego pokosu doszedł, już się nogi pod nim uginały, a pot tak mu oczy zalał, że mało co światu widział.
Ulitował się nad nim Pan Jezus i skinął ręką, że dość będzie tej roboty. Przyszedł święty Piotr ku Panu swemu, padł jak kłoda na ziemię i mówi:
– O, Panie, ciężka to praca. Niecałe dwa pokosy tylko położyłem, a ledwo żyję.
A Pan Jezus na to:
– Czy nie wart ten człowiek, by leżący jadł? Powiadam ci, Piotrze, wart on więcej jeszcze, wart, by mu ten chleb do ust kładli.
Odpocząwszy trochę Pan Jezus wstał i szedł gościńcem dalej, a święty Piotr też się jako mógł zebrał i podążył za Nim. A gdy przechodził koło odpoczywającego kosiarza, ten ułamał kawałek placka owsianego i dał mu za pomoc w robocie. Schował święty Piotr placek w zanadrze i poszedł.
Idą, idą… idą, idą… aż weszli w chłód leśny i szli miękką ścieżyną wśród młodego gaju. Ptasząt tu było co niemiara: te po gałązkach uwijają się, te z drzewa na drzewo furkają, aż powietrze drży a dzwoni. Tak święty Piotr myśli:
– E, zasłuchał się Pan Jezus w tych ptaszęcych śpiewach, na mnie nie baczy, to se placka podjem.
Ale Pan Jezus nie chciał, by towarzysz Jego splamił się brzydkim czynem, jako że obaj jednako byli głodni, a Piotr chciał w skrytości zjeść sam swój chleb. Tak pyta Pan:
– Piętrze, a co masz w ręku?
Święty Piotr co prędzej świeżo odłamany kęs rzucił i powiada:
– Nic nie mam, Panie.
Ano dobrze. Idą dalej.
Wyszli na polanę szeroką. Słońce tu tęgo prażyło. Rozgrzana żywica sączyła się kroplami po pniach sosen i pachniała, aż do głowy biło. A znów to kwiecie: miodunki i storczyki leśnie wonią swą powietrze napełniały, aż się w rozumie ćmiło od tych zapachów. Tak święty Piotr myśli:
– E, zalubowat się Pan w tych woniach leśnych, na mnie nie baczy, to se placka podjem.
Sięgnął w zanadrze i kawałek placka odłamał. A Pan Jezus, nie obróciwszy głowy, pyta:
– Piętrze, a co masz w ręku?
Święty Piotr kęs placka rzucił i powiada:
– Nic nie mam, Panie.
I znów poszli dalej. Wstąpili w bór głuszy, między starodrzewie prawieczne. Tu jodły, jak niedźwiedzie kudłami, tak mchem obrosłe, tu dęby na stu korzeniach suplatych rozparte, tu sosny tak wybujałe, że wierzchołka ich nie dojrzeć, tu buki gęstoliste, aż noc ciemna pod nimi stoi. Oj, bór ci to, bór nieschodzony, nieprzejrzany.
Tak święty Piotr myśli:
– E, zapatrzył się Pan na te wielkodęby, na te starojodły, aż głową z podziwu chwieje! Na mnie nie baczy, to se placka podjem.
I do placka sięgnął. Ale, nim minęła chwila, Pan Jezus pyta:
– Piętrze, a co masz w ręku?
I znów święty Piotr rzucił co prędzej odtamany kawałek chleba i powiada:
– Nic nie mam, Panie.
Tak Pan Jezus obrócił się ku niemu i mówi:
– Chciałeś w skrytości przede Mną pożywać dostanego placka. Godziż się to? Czyż Ja nie dzielę się z tobą każdą okruszyną?
Święty Piotr stał okrutnie zawstydzony, a Pan Jezus mówił dalej:
– By zaś wyrzeczenie twoje nie poszło na marne, z kawałków owych placków wyrosną grzyby i rozsieją się po lasach ludziom w czas głodu na pożywienie.
I odtąd to w lasach po całej Polsce pełno grzybów rośnie. W zagajnikach: koźlaki, maślacze i kurki. Na polanach: rydze i te przeróżne bełdki. W głuchych borach: borowiki, chrząszcze, muchomory. A najwięcej ich rośnie wpodłuż leśnych ścieżek. I zaczynają się grzyby zawsze po 29 czerwca, a naród mówi, że „święty Piotr grzyby sieje”.

Notatka: Janina Porazińska, „Niepokalana” 1985 nr 7-8 s. 178-179
Dział Legendy chrześcijańskie – apostol.jezus.pl

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

SŁABY GRZYB W TYM ROKU autor Bobik

Przyjęło się, że jak w dzień św. Piotra i Pawła (29.VI) pada deszcz, to obaj święci sieją grzyby i rok będzie w nie obfity. Stara gadka mówi tak, że kiedyś śś. Piotr i Paweł wędrowali przez świat głosząc Dobrą Nowinę. Pewnego razu zabłąkali się gdzieś w drodze i znaleźli się koniec końców w chacie ubogiej wdowy, która ugościła ich, czym mogła. Rano, kiedy już przenocowali, obaj święci zabrali się do drogi. Naraz św. Piotr zobaczył, że św. Paweł coś żuje.

Gadka ta ma kilka mutacji regionalnych, a ja zacytowałem tą, którą zasłyszałem u mojego dziadka i ojca.
Dzisiaj mamy wspaniałą pogodę i Beskidy pławią się w złocistym słońcu. O deszczu ani słychu ani duchu, a ziemia wreszcie schnie po długich opadach. Nad Europą wisi ogromny, ale słaby wyż Xerxes, który ściąga gorące, kontynentalne powietrze znad stepów i poligonów atomowych i rakietowych Kazachstanu…

A jak to wyglądało kiedyś? A tak:

Okazało się, że był to bochenek chleba zabrany wdowie. Święty Piotr zagadnął go raz i drugi… a św. Paweł nie chcąc się zdemaskować, że to on podkradł chleb wdowie, wypluwał kawałki chleba na ziemię. I oto stał się cud – kawałki chleba zamieniły się w grzyby. Odtąd kiedy w dzień 29 czerwca pada deszcz ludzie mówią, że św. Piotr i Paweł sieją grzyby…

A jak to wyglądało kiedyś? A tak:

Rok

Regent

Pogoda

Ocena wysypu

Uwagi

1996

Słońce

Chłodno, deszczowo,

1

Mimo mokrego lata

1997

Wenus

Słonecznie, upalnie

2

Mimo mokrego lata

1998

Merkury

Ciepło, pochmurno

3

1999

Księżyc

Słonecznie, ciepło

4

2000

Saturn

Ciepło, nieco pochmurno

5

2001

Jowisz

Pochmurno, deszczowo

3

2002

Mars

Ciepło, słaby opad

2

2003

Słońce

Pochmurno, ciepło

1

Drastyczna susza

2004

Wenus

Lekkie zachmurzenie, ciepło

3

2005

Merkury

Lekkie zachmurzenie, ciepło

5

2006

Księżyc

Ciepło, mglisto, lekki opad

6

2007

Saturn

Ciepło, pochmurno

4

2008

Jowisz

Słonecznie, ciepło

5

2009

Mars

Ciepło, burza

4

2010

Słońce

Słonecznie, upalnie

1-2

Prognozowane

Stan pogody podaję według moich własnych obserwacji. Ocenę sezonów grzybowych podaję według badań i obserwacji  mgr Stanisława Bednarza. Czego się zatem możemy spodziewać? Możemy się spodziewać – jak się obawiam – słabego lub bardzo słabego sezonu grzybowego, podobnie jak było po mokrych latach 1996 i 1997. podobnie jak po mokrym lecie 2001 też wysyp grzybów nikogo nie zachwycał.

Czy zatem św. Piotr i Paweł sieją grzyby? Odpowiedź brzmi – być może istniał taki związek pomiędzy tymi dwoma zjawiskami w Przeszłości, kiedy warunki pogodowe w Europie były jeszcze w miarę zbliżone do pierwotnych. Obecnie mechanizm pogody jest tak rozregulowany, że wszelkie prognozowanie zjawisk pogodowych na dłuższą metę mija się z celem. Winna jest zmiana dynamiki zjawisk zachodzących w atmosferze i Wszechoceanie naszej planety, które są indukowane także m.in. przez działalność człowieka – niestety.

Bobik

 

Wyświetleń: 4397


Udostępnij:
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz


Suszarki do grzybów